Mój własny świat

Fanka Raidena z MK i Mephistophelesa z Animamundi

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Ktoś inny na jego miejscu, widok nieznajomego z ogromnymi skórzastymi skrzydłami za oparciem, by cofnął się, robiąc znak krzyża.
Pan Złowrogus Robal był tylko z wyglądu procentowy, przekrzywił głowę.
Pomiędzy nimi przechodzi poprzez napięcie.
Robal, nieruchomy, cichy, jakby czekając na demona żeby pierwszy z nim rozmawiać.
On rozumie, że nie podoba mu się jego pewność siebie w ciszy, ale zapewnia demona, aby wybrać coś dla siebie.
Oni - jak gość na przyjęciu. Robal, myśląc o tym, szczerze - nawet pokryte miał tabele w jego komnatach.
On dobrze wie jak robi duże ryzyko, ale wizyta staje się rozrywką dla niego demon.
Co więcej, ten szczególny demon.
Robal, patrząc w oczy Mefistofelesa, widzi w nich uznanie, choć ukryte na zimno.
Cicho się zbliża - prawie bezgłośnie, tylko złożone skrzydła porysowały podłogę.
- Co cię tu sprowadza o tak późnej porze? - Grzecznie, bez złośliwości Robal mówi, jakby naprawdę chciał go śledzić.
Palce Demona nagle chwytały jego podbródek, zmuszając głową rzucić z powrotem.
Pan Złowrogus Robal był nadal bez strachu. Szereg jego monotonnych dni był tak, że niespodziewane zderzenie wydaje mu się prawie rozproszeniem. Atrakcyjne, ekscytujące, choć zabójcze. Ponieważ on się zatrzymuje czeka cierpliwie na odpowiedź.
- Z dala od Nergala- zimno Mefistofeles mówi, zaciskając palce.
Robal słuchał procentowo do niego.
- Czy tak się go boisz? - On odpowiada spokojnie, bez spojrzenia demonowi w oczy. - Czy ty jest w niebezpieczeństwie śmierci?
Mefistofeles nie sądził, aby pozwolił mu odejść.
- Nie wierzę ci - mówi.
- Twoja sprawa, najwyżej zginę - na ryzyko natychmiastowej śmierci, mówi, odrzucając do tyłu włosy.
Mimo to, stojąc w żelaznym uścisku demona które były niewygodne.
Ostre pazury drapały skórę i powoli miał rękę na gardle, jak ostrzeżenie wystarczy.
Jednak Mefistofeles nie dąży do zminimalizowania jego szyi, jakby naprawdę chce się przekonać, że mają rację, a nie żeby zabijać.
Robala śmieszą te myśli, ale nie wydaje swoich zmysłów.
- Dla Demonów... - mówi powoli, starając się oddychać, - ciekawe jest ... to oglądać.
Pazury Mefistofelesa dalej trzymają się na gardle.
- Więc chcesz, aby dostać się do niego? - Krótko mówiąc, rzuca. - Radzę ci porzucić pomysł.
Robal, nie mogąc znieść, miał chrapliwy śmiech.
- Zemsta? Co ty ... Jestem zainteresowany sobą.
demona głos staje się niebezpiecznie niski:
- Więc ciekawe ...
- Dokładnie - mówi stanowczo Robal, wciąż patrząc mu w oczy.
- A ty nie wycofasz się, nawet pod groźbą natychmiastowej śmierci - podsumowuje Mefistofeles, starannie gospodarował pazury na gołej skórze.
- Ja nie odbiegam od planowanych, - Robal rzuca.
Dotknięcie demona ostrzega uporem palce gotowe w każdej chwili przerwać jego życie. Ale Robal nie czuje strachu, jakby właśnie kwestionował to. Nawet demon - miał bardzo przepływ życia, nudny i monotonny.
Robal czekał w napięciu nieruchomo na ziemi.
- No - mówi demona, ciągnąc go do siebie. - Wytłumaczę lepiej. Więc jak jesteś przyzwyczajony do wyjaśnienia. Może wtedy zrozumiesz.
Robal nie ma czasu na odpowiedź, jak Mefistofeles patrzy się na jego usta. Całuje pewnie i władczo, nie pozwalając się wyrwać. Niespodziewanie Robal zakrztusił oddech. policzek ześlizguje się z jego gardła, ale tymczasowa wolność nie przynosi ulgi. Dławiąc powietrze, Robal czuje podbródek który powoli sączył kapiącą krwią.
Jego serce przeskakuje bicie. Przez chwilę Robal miał strach, niekontrolowany strach nadprzyrodzony, ale to uczucie znika, a;e Mefistofeles go odepchnął.
- A jak możesz to wyjaśnić? - Zapytał Robal, nawet nie próbując cofnąć.
Zamiast odpowiedzieć, pazury demona odrywały się od ubrania. Robal syczy, kiedy drapał skórę, ale bez słów Mefistofeles popycha go na krześle, trzymając go.
Mefistofeles trzymał język gwałtownie, jedno pchnięcie, a zmuszał okrzyk bólu.
- Trzymaj się mocno - radzi, opierając dłonie na krześle.
Robal słyszy w jego głosie groźność, ale po cichu go słucha.
Nie ma czasu, aby stanąć z powrotem i prosić o litość, kiedy postanowił spróbować szczęścia.
Wyginając z silnego ruchu, Robal uświadamia sobie, że nie tylko czuje ból. Jego ciało, przyzwyczajone do wielu rzeczy, dostosowuje się do narzuconego rytmu.
Syczy, kiedy Mefistofeles wchodzi głębiej, nie dbając o jego uczucia, co czyni go silniejszym. Robal nie może oderwać oczu od twarzy demona, zawieszony i wściekły zarazem. Z każdym ruchem Mefistofelesa z każdym nosem, Robal odnajduje się myśląc, że w jego życiu nie widział nic piękniejszego.
- Teraz już wiesz - pyta się demon, pochylając się ku niemu, - że nie powinniśmy ingerować w sprawy innych ludzi?
- Niezupełnie - Robal oddycha, pozwalając sobie na uśmiech.
Mefistofeles nie słuchał tonu jego głosu, nagle dochodzi do końca, opluwa dalej.
Robal dławił krzyk, ale nie próbuje się wyrwać. Ostre pazury przechodzi na jego członka, dotykając głową, a Robal krzyczy znowu, zagubiony w swoich uczuciach.
- Wyjaśnię jeszcze raz - mówi Mefistofeles, druga ręka ściska mu gardło. - Aby pomóc w zapamiętaniu, raz i na zawsze.
Robal chce się kiwać, choć coś powiedzieć, ale nie dał chwili pozbawiając oddechu bez zatrzymywania zmierzonego ruchu.
Prawie do utraty przytomności, stara się oddychać, ale zdaje sobie sprawę, że dzisiaj nie jest dozwolony nawet to.
Demon trzymając go, wyciskał, a następnie przesuwając palcami; Kontroluje każdy oddech, nie pozwalając spadać do nieprzytomności.
Dotykowo Mefistofeles może wydawać się dobrotliwy, choć okrutny. Cudem, bez utraty przytomności, on odruchowo sięga do ręki demona, czekając żeby pazury wbiły powrotem w głąb skóry.
Z każdego ciągu Robal doświadcza więcej przyjemności - lepki, chorowity, aby ograniczyć nadużycia. Ledwo ograniczony, tak aby nie być podawany do spełnienia, nie siadał do granic możliwości.
Robalowi Wydaje się, że przypadkowo dotknie siły demona, wchłaniając niewielką część. On nie zdradził się, ale to uczucie przynosi mu znacznie więcej przyjemności niż jakikolwiek pieszczota.
Pomimo bólu, Robal kończy, wyginając się i opada wyczerpany na krześle, kiedy demon pozwala mu odpocząć.
- Mam nadzieję, że nauczyłeś się lekcji? - Pyta Mefistofeles, patrząc na Robala. Zamyka oczy w porozumieniu, zauważając, jak demonowi z ubrania znikają białawe plamy.
- I nie sądzę, że to niezgodnie z naszą umową, ale można uniknąć kary - ostrzega demon pozostawiając jego komory. - A co czeka na ciebie, to nie podoba mi się.
Robalowi towarzyszy mu słaby uśmiech, starając się odzyskać oddech.
On nie jest głupcem, by nie zważać zagrożenie demona - żadna zabawa nie jest warta życia.
Ale nieoczekiwana przyjemność jest zbyt wielka żeby z niego zrezygnować.
KONIEC
Tagi: opowiadanie
24.09.2016 o godz. 06:21
Krew spłynęła strużką ciepłych wargi na brodzie. Zakłócenie ciemnych czerwonych koralików, wpadł błotnistym brązowych włosów pod stopami, który stał się dzień śnieżny, który spadł w nocy. Ada wyciągnęła z kieszeni chusteczkę i cicho zaklęła. Była używana i miała stały ból w szyi, a krew z nosa - które były winne bezsenności i zarwanych nocek.
Czerwona plamka nad rozległym białym obrusem. Jakoś przyszedł do linii umysł od historii.

"chłopak, rudy jak marchew, niebieskie jak morze ..."

Ona Jako dziecko, chłopak czasami drażnił ją, wzywając imienia jej strażników.

"... Jasne jak słońce."

Życie Ady dziś jest podobnie jak z bajki, ale nie jeden opowiesz dzieciom przed snem. Odmienny - straszny, okrutny i prawdopodobnie ze złym celem.

Mały paskudny deszcz przeznaczony był uzyskać pod ubraniem, ukraść szczątki żyjących tam ciepło. Ada nie lubiła takiej pogody - nie spadały, ale nadal nie zimnem. Niestety, nisko ubrany kapelusz i płaszcz uratowany z uścisku wiatru i, pokonując po jej policzkach.

- Czy dla nie można zidentyfikować załogi?

- Mefisto? - Ada była zaskoczona, aby usłyszeć głos demona.

- Po pierwsze, jesteś nazywając siebie, a potem zastanawiać - Mefisto pojawił z cienia.

- Lubię cię jako... - Ada zaklnęła: - Och, przepraszam, zapomniałam się.

Strach, nieufność, wstręt dawno temu zostały zatopione w zapomnienie. Kat, który jest zawsze tam, stał się częścią życia, prawie jedną - tak Ada postrzegała wcześniej demona. Mefistofeles uniósł brwi ze zdziwienia, widząc krew.

- moja pani, czy wszystko w porządku?

- Tak, wszystko w porządku, - wzruszyła ramionami Ada.

- To nie powinno tutaj być - demon podszedł, ukazując skrzydła, ruszył mżawce i na zimno.

Dla rzadkich przechodniów Mefistofeles był tylko cieniem, więc przeszli coś o włóczęgach. Cóż, to prawda Ada jest teraz jak bezdomna, który przeszła przez jakiś alkohol.

- Nie pierwszy i nie ostatni raz - Ada się oparła, gdy demon dotknął ją.

Mefistofeles przesunął palcami po wargach, paznokcie podrapały po brodzie.

- Ada ty dbasz o każdego ale nie o siebie - mówił ponuro demon.

- Nie chcę tam zaoferować swoją kandydaturę do roli osoby, która będzie dbać o mnie? - Żartobliwie powiedziała Ada.

- Hm, jeśli sobie tego życzą, moja pani - chytrze uśmiechnięty, powiedział Mefistofeles.

- Mefisto, nie jestem poważna - Ada cofnęła się o krok, a raczej starała się wycofać.

Mefistofeles miał skrzydła rozłożone w taki sposób, że Ada mogła tylko stać nieruchomo.

- Czy to jest? - Poprosił demona, stawiając nosem coś zimnego.

Ada westchnęła, poddając się łasce Mefistofelesa. Siły twierdzeń lub sprzeciwienia działania demona nie dały rezultatu: ona już traci wszystko.

Być może, w bajkach, które stało się jej życie, byłaby zbawcą potwora. Po kilku opowieści grozy mają bardzo nieoczekiwany koniec.
KONIEC
Tagi: Opowiadanie
23.09.2016 o godz. 10:48

cała ja ^^
Tagi: myśli
22.09.2016 o godz. 12:36

to jest wpis na jutro bo nie wiem o której wrócę (prawdopodobnie o dwudziestej drugiej) :D

P.S zgadzam się z tym co jest tutaj napisane ^^
20.09.2016 o godz. 22:21

i słusznie :D
Tagi: myśli
20.09.2016 o godz. 08:50

tak, tyle że mój były zrozumiał to za późno
Tagi: myśli
19.09.2016 o godz. 09:08

Zgadzam się ^^
Tagi: zalety
18.09.2016 o godz. 09:58

no cóż, ja 24 września już nie będę miała wakacji, teraz będę miała drugi zawód, będę nie tylko jako opiekun medyczny ale także jako florysta, więc będę chodzić do szkoły policealnej jako florysta (bo w Polsce ciężko znaleźć pracę dla opiekuna medycznego plus moja ciocia mi w Niemczech nie pomoże i bym się zdała tylko przez agencję pracy) a mój chłopak już od października ma studia, więc też niedługo nie będzie miał wakacji :D
Tagi: info
17.09.2016 o godz. 09:43

Tagi: myśli
16.09.2016 o godz. 09:52

akurat nie znoszę ludzi którzy oceniają tylko i wyłącznie po wyglądzie
Tagi: myśli
15.09.2016 o godz. 08:37

zgadzam się, więc nie warto zmieniać się na siłę, bo ta walka uczy cię jednego: nie wygrasz z nią, dlatego lepiej być sobą :D
Tagi: myśli
14.09.2016 o godz. 09:06

Zgadzam się lepiej być szczerym niż wyjść na jakiegoś hipokrytę
Tagi: myśli
13.09.2016 o godz. 10:41
- Co dziś dzień - Ada powiedziała z westchnieniem. - Coś się dzieje, tak!

Idąc w końcu do stołu, ujrzał leżące pod spodem cylindra, niedawno spadł.

- Cóż, przynajmniej jesteś na umyśle - uśmiechnął się ze znużeniem Ada, unosząc się.

Pochyliła się nad stołem, aby powrócić do cylindra w miejscu i nagle zauważyła utracone narzędzie
Łamiąc głowę nad tym, jaki element będzie na stole, Ada delikatnie podniosła go.

- Być może to właśnie mu się podoba ale zapomniałam? - Powiedziała, biegając.
Że choć oburzone słowa Ady znów podrapała palcami, ale nie tak bardzo jak w godzinach porannych.

Ada uśmiechnęła się i znowu westchnęła.

- Wow, co za uparta dziewczyna ... - powiedziała, biegała palcem wzdłuż goździków. - Dobrze, idź do kalendarza?

Szczegółowo znów prawie wypadło to z palców Ada, ale że mimo zmęczenia, teraz trzymała ją mocno.

Skrzydła szeleściły za nią wytrwale. Ada odwróciła się, spojrzała na nich i potarła nos wolną ręką.

- No i co mam zrobić? - Zwrócił się do studia. Jaka praca nie poszła dobrze, wielce zdziwiony.

Kalendarz powinien być gotowy w ciągu miesiąca, ale Ada miała wątpliwości, że będzie miała czas, aby zebrać w krótkim czasie oba modele. "Postrzępione" palce w biegu, jakby czytały w jego myślach.

Ada kapitulowała się, delikatnie pogłaskając ją. Między obowiązkiem i serce, często wybrała dług, ale teraz rozumie, że trzeba dać drogę do serca. Nawet jeśli nie jest potrzebny jeden samolot, będzie to ucieleśnienie swoich marzeń.

Szum skrzydeł tym razem usłyszały zgodę, a element przestał się kręcić.

Ada oparła się belkami.

- Dobrze - powiedziała, zwracając się do stołu - skrzydła, więc skrzydła. Nie wahajcie się!
I ona stała posłusznie na właściwym miejscu.
KONIEC
12.09.2016 o godz. 08:23
- To jest miejsce, myślę, że to będzie w sam raz dla Ciebie.

Do tabeli z sufitu zwisały duże skrzydła. Powyżej tej strukturze najwyraźniej Ada jechała do pracy w najmniejszym stopniu, ale Mefistofeles nie wątpił, że koło zębate jest to niezbędne do smaku. Problem polegał na tym, że tylko część będzie zwrócić uwagę niespokojnej Ady, nie dając kompletnego kalendarza, ale nie przeszkadzało to Mefistofelesowi.
- Skrzydła! - Z radością wykrzyknęła szczegół, niemal wyskakując z palcami. - Będę latać!

- Będziesz, będziesz - zapewnił Mefisto, zrzucając je na stole.

Biegi, rolki, położyła się na siedzeniu.

- No, teraz jestem szczęśliwa - powiedziała. - Tylko, że coś brakuje trochę części. Nie dzieje się żeby to skończyć?

- Wkrótce będzie on się gromadzić, - uśmiechnął się Mefistofeles. - Nie dawaj mu czasu wolnego.

- Nie da się - potwierdziła. - to będzie już podjęte. Powiedziałam mu, żeby zapewnić najlepsze sposoby latania!

- Nie mam wątpliwości - zgodził się Mefistofeles. - Cóż, dobrego lotu.

Szczegół dość skrzypiał.

Rozglądając się ponownie do sklepu, Mefistofeles powoli rozpłynął się w powietrzu. Wkrótce usłyszał kroki na korytarzu, a pokój powrócił do Ady. Po odpoczynku, była gotowy do dalszej pracy.

Przechodzenie do kalendarza Ada pogłaskała zapomniany model i uśmiechnęła się, biorąc śrubokręta. Ale zanim mogła związać kolejną śrubę, kiedy wypadło z rowka, które wywodzi się bezpośrednio pod stołem. Krzywiąc się Ada usiadła na dywanie, patrząc na utracone, jednocześnie pamiętając przeddzień Upartego Demona. To nigdzie nie było widać, jak również śruby i zebranie kalendarza było prawie niemożliwe bez nich - Ada jeszcze nie zorientowała się, co do zastąpienia brakujących części. Coś spadło na podłogę, ale oczywiście z innej tabeli. Ada z zaskoczeniem zamarła i odwróciła się.
Usłyszała pukanie, jakby zamachnęła się, uderzając w ścianę, a wstała i pobiegła do źródła dźwięku.

Pukanie powtórzono. Jak rozumieć projekt Ady i dotknęcia skrzydła nie są jeszcze gotowe samolotu.

Rozwinęła ten model przez długi czas, ale ze względu na wiele dużych zleceń, trzymane wprowadzenie na jej pracę.

A teraz podejrzane szumiące skrzydła, jakby żywcem, przyciągając uwagę.
11.09.2016 o godz. 09:50
- Proszę bardzo - powiedział Mefistofeles, drapiąc długimi paznokciami.

Ona wierciła się, rewitalizowała się, a niezadowolenie iskrzyło.

- Nie chcę pracować! - Powiedziała głośno. - Chcę podróżować!

- Chcesz podróżować - Mefistofeles warknął, zwracając bieg w miejscu. Szczegółowo zaskrzypiało znowu i zarysował pazurami tabele.

- I nadal uciekać - mruknęła.
- Jest to użyteczny wynalazek - spokojnie powiedział Mefistofeles, rozglądając się za niedokończoną budowę.

Szczegółowo oburzeniem odwróciła się na miejscu:

- To jest nudne i bez ruchu. I to może być przydatne nie tylko!

Mefistofeles spojrzał na nią:

- Czy jesteś dziewczyną z charakterem?

Szczegółowo prychnął:

- Oczywiście! ja zawsze się buntowałam!

Mefistofeles po krótkim zamyśleniu postukał paznokciem na stole:
- I co ja mam z tobą zrobić?

- Można mi zmienić pracę.

Mefistofeles spojrzał się na nią i uśmiechnął się. Eksperyment nieożywiony poszedł dobrze, nawet zbyt wiele. Ale nie rozpoznała to samo, że nie radzi sobie z ich własną twórczością. przy negocjacji Mefistofeles nic nie straci.

- Do innej pracy?

Szczegółowo ożywiona była:

- I co? Nie pasuje mi każda.

- Wiedziałem już - znów uśmiechnął się Mefistofeles. Ostrożnie podnosząc się, więc nie miał czasu, aby ją ugryźć, rozejrzał się.

W warsztacie było kilka stolików, pełno rysunków i części maszyn. Powoli idąc wzdłuż nich, Mefistofeles zatrzymał się przed jednym ze stolików.
10.09.2016 o godz. 11:08
Ostry kawałek był skręcony w palcach, rozrywając skórę. Ada skrzywiła się, potrząsając dłonią, a rozprasza to w pracy, sięgnęła do szafki z bandażami.

Bandażowanie palców, spojrzał na upadłą część. Leżała na krawędzi stołu, lśniące w słońcu, a gdy dotknęła jej to spadło na podłogę. Ada westchnęła ciężko - Od początku w kapryśnym biegu zachowywała się tak, jakby nie chciała, aby stać się częścią tego mechanizmu. Skóra miała nieprzyjemny ból, ale dla Adrianny nie było żadnego powodu, aby przerwać pracę.
Jednak sięgając po części przypadkowo dotknęła krawędzi buta, poruszając się dalej. Ada przez chwilę myślała, że wszedła, gra w chowanego z nim. Kręcąc głową, spojrzała spod stołu, by w końcu powrócić zdradliwą spiralę na miejsce.

- Co robisz? - Raiden zdziwił się, patrząc w pokoju. niespodziewanie Ada przewróciła świeżo zebrane róże.

- Zbieram kalendarz mechaniczną, - powiedziała, ocierając pot z czoła.

- Co jest podane?

- Niektóre szczegóły - Ada uśmiechnęła - nie chcę pracować.
- Przesadzasz - Tak Raiden twierdził, ale bieg, czai się w stos dywanów, wstał, zgarniając czubkiem buta.

Zaklnęła, nie mogąc się powstrzymać, i szybko podniosła przedmiot z podłogi. Ale wymknęła od Raiden i wreszcie boleśnie skrobała dłoń. Ada przeklinała głośno uderzając pięścią o ścianę.

- Pokaż mi - powiedziała pośpiesznie Adrianna, natychmiast zapominając o upartej części.

Raiden, wciąż krzywiąc się, wyciągnął rękę.

- Jaki jest mechanizm?

Ada westchnęła, delikatnie zacisnęła palce:

- Nie wszyscy, tylko jeden. wzywa mnie.
- Czy może obejść się bez niego? - Raiden, jak się wydawało, był gotów wierzyć w nadprzyrodzone.

Ada pokręciła głową:

- Wcale nie.

- Wymień ją na coś - kontynuował doradzanie Raiden, krzywiąc się Adriannie która raniła skórę.

- To jest zbyt ważne - Ada pokręciła głową. - Ale mogę zrobić sobie przerwę od pracy.

Raiden westchnął z ulgą, pociągając ją za sobą.

Szczegółowo pozostał na podłodze, chowając się za nogę krzesła.
Gdy kroki wyblakły, zasłony ściągnięte, a w powietrzu sylwetka wyłoniła się powoli. Skórzaste skrzydła szumiące, otwierając się za nią.
09.09.2016 o godz. 11:00
muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=czKvqWYVp78
witam, tutaj z tej strony Hikiraji i pragnę wam podziękować za 400 tysięcy odwiedzin i że mój blog chętnie odwiedzacie, zauważyliście pewnie zmianę przy odtwarzaczu muzyki, tak, zmieniłam skórkę z Death Note na Pikachu, a to dlaczego? ponieważ ostatnio osoby na mangowych zarazili mnie pokemonami (na smartfonie posiadam pokemon yellow, pokemon emerald, pokemon mystery dungeon-red rescue team i pokemon black no i nie wspomnę o pokemon go)a akurat mój ulubiony pokemon to pikachu więc dlatego skórka z pikachu, no i piosenek jest mniej (zmniejszyłam z szesnastu na cztery) i akurat to są piosenki przy których śpiewa moja ulubiona czwórka Vocaloidów: Hatsune Miku, Hiyama Kiyoteru,Gakupo Kamui i Kaito, a ostatnio często słucham Vocaloidów, a tak to tyle, na zakończenie wpisu macie zdjęcie Gakupo w kapturze :D
Tagi: informacja
08.09.2016 o godz. 10:42
Mefistofeles działa ostrożnie, ale nawet to wydawało się wystarczające dla Raidena: przywiązanie do białych paznokci w jego ramiona, on nie zauważył, że zaczęło się poruszać w tym samym tempie z nim; dziwne drżenie rosło w całym organizmie.
Westchnął, gdy Mefistofeles go odprawił, i zatrzymał się, gdy dotknął. Dławiąc się swoich uczuć nieprzyzwoitych, jęknął cicho, prawie niesłyszalnie, czując pieszczoty palcami Mefistofelesa, są one nie spieszące się wejść i dotknąć. Chciał im iść dalej, ale Raiden nie mógł zapytać o to w nadziei, że Mefistofeles nie będzie go o to pytać.

Jęknął głośno, jak czuł pchnął do niego palcami, zaskoczony, że czuł paznokcie, ale Mefistofeles tylko uśmiechnął się, wchodząc do niego głębiej, ciesząc się, ciesząc się jego poglądami. Raiden nie zauważył, kiedy Mefistofeles miał pozbyć się ubrań, ale jego ręka przesuwa się po ogrzewanej tkanki skóry, a nie w swoim ciele, a Mefistofeles, wchodząc w nią głębiej, przycisnął usta do jego obojczyka.
Przyszło ciepło, palące, uzdrowiajające, chciał pomóc, ale Raiden to czuł. Uległ, spada mocniej na palcach i chciał wiedzieć, jednocześnie bał się myśleć o tym, co będzie dalej.

Mefistofeles wyszedł z niego, dłońmi na udach, rozkładając nogi silniej. Raiden poczuł silne potrząsanie ręką, kiedy delikatnie dotyka go. Jakby nie chciał tego szybko.

- Mógłbym to umieścić, ale ze skrzydłami byłoby niewygodne - nagle powiedział cicho.

Raiden nie wiedząc dlaczego, skinął głową.
Mefistofeles wbił palce na udach i coś szepnął po cichu. Co by Raiden nie słuchał, nie mógł rozróżnić słów, ale fakt, że czuł, że nie chce wierzyć. Paznokcie przedstawiły linię, przechodząc między udami, spychając i Mefistofeles położył dłoń na jego talii, trzymając drugą ręką do niego.

Wcisnął na biodrach, powoli, stopniowo wprowadzając do niego, trzymając mocno jak drogi, najdroższy i Raidena, wydech, zaczął tonąć pod jego rękami.
Dziwnie odczuwa bólu, wraz z poczuciem sytości, nie jest przemieszczany - przeciwnie. Raiden, uwalniając ramię Mefista, przesunął dłonią po ramieniu, wyginając, chcąc, prosząc o więcej i Mefistofeles wszedł go niemal całkowicie.
Raiden szepnął coś, nie usłyszał jego słowa. Wydawało mu się, że łzy spływają mu po policzkach, ale to nie były one. Ukrył Mefistofelesa we włosach, otwarcie, czując całe ciało, nie chcąc zatrzymać. Skrzydła trzepotały, ale Mefistofeles nie odważył się ich dotknąć, a tylko się skrzywił, kiedy przypadkowo dotknął.

Raiden został otwarty, przy, prasowany i łukowaty, oczy zamknięte; Mefistofeles go podziwiał. Podziwiany, wciąż nie mogąc uwierzyć, że stworzenie postanowiło całkowicie mu zaufać. Ich oczy nagle się spotkały, a Raiden pochylił się i pocałował go, nie pozwalając się wyrwać. Pocałunek - pieczenie, nagle - Mefistofeles boi się bólu, ale nie mógł odpowiedzieć; całowanie, potwierdzając, że cała ta rzeczywistość, czuł jakby spływały mu po policzkach łzy zmieszane z łzami Raidena.
Całowanie silniejszego i bardziej rozpaczliwego, Raiden zacisnął udo i Mefistofeles, był do niej gotowy. Jego potrząsanie trwałego orgazmu i jak tylko on pobudzony delirium Raiden dotknął ciała, czuł rozprzestrzenianie nasion nad gorącą skórę.

Raiden przytulił nos pochowany w jego włosach, czując, że drży, myślał, że po prostu pozwolił mu iść ale nie może. A w ogóle uwolnić się.
Raiden westchnął i przytulił głowę i wyszeptał coś takiego jak "dziękuję", z którego dla Mefistofelesa stało się to niewypowiedzianie bolesne. Samo słowo złamało szept z jego ust, ale Raidenowi wydaje się mieć to co usłyszał.

Bestia górowała nad nimi, ale Raiden się nie bał. Mefistofeles nie czuł strachu. Potwór pomachał macki, wzniecając kurz, a czasem ryknął, ale nie starał się atakować.

Raiden wskazał ręką i potwór posłusznie leżał w stokach. To już nie jest ryk i oddychał łagodnie. To Nachylenie, bliżej do rąk Raidena, prawie dotykając pulsującą kulę. Światło stało się bardziej mocne gdy chwycił potwora, i to zaczęło się zmieniać, staje się fascynujące, płynące, porusza się w innej formie. Minutę później Raiden zdjął na ptaszka, a ze szczęśliwym świergotem poszybował ku niebu.
Mefistofeles wydychał powietrze. Potwór nie miał czasu, aby zniszczyć wszystko i dostać się do miasta, najprawdopodobniej, to miasto nawet nie zauważyło jego obecności. Tym lepiej.

Raiden wyprostował się, pomachał skrzydłami i odwrócił się z uśmiechem do Mefistofelesa. Urwał się ostrożnie, ale Raiden nagle czule poklepał go po ramieniu i delikatnie ścisnął go za rękę. W związku z Mefistofelesem błysnęło zaskoczenie, ale Raiden przyłożył rękę wokół niego, a także w pełni znane intonacji szepnął.

- Dzięki za pomoc. Usłyszę twoje wyznanie.

Mefistofeles jakoś nieśmiało uśmiechnął się i przytulił go, zarumieniony wyszeptał "Kocham cię Raiden" i pocałował go.

KONIEC
07.09.2016 o godz. 09:15

muzyka: https://www.youtube.com/watch?v=92_3T-rALUU
Było ciężko mi to napisać, jestem dziewczyną ze smutną przeszłością, pewne rzeczy sprawiały że zachowuję się tak a nie inaczej, mój obecny chłopak wie jak ja się z tym czuję i że musi mi być trudno to zmazać z pamięci, ten rozwód moich rodziców (bardzo lubiłam mojego tatę, dopóki on nie wyszedł z więzienia, wtedy pamiętam ten płacz mojej siostry gdy obrażał moją mamę, stałam po jej stronie i jak wróciłam do domu, zaczęłam płakać, żałowałam że mogłam na nim polegać) i jeszcze te nieprzyjemne doświadczenia miłosne (jeden chciał ode mnie nagie zdjęcia i to było w technikum, drugi- namawiał mnie do seksu ale nie chciałam tego, i to było w podstawówce, trzeci- zbyt angażował się w związek i nie mieliśmy wspólnych tematów, ba, nawet nie lubił gier komputerowych a ja to bardzo uwielbiam i to było dokładnie w wakacje na koniec technikum) te nieprzyjemne doświadczenia miłosne sprawiły, że zaczęłam mówić że nie chcę mieć chłopaka, dopóki nie pojawił się...mój obecny chłopak Michał, teraz chcę przy nim być na zawsze, kocham go zbyt mocno żeby przestać

P.S I'm in here, can anybody see me?
Can anybody help?
06.09.2016 o godz. 09:55
- Myślę, że można znaleźć kogoś, kto chce pomóc - spokojnie powiedział Mefistofeles. On nie jest wyśmiewany, był wychowywany, a teraz czuł się bardzo głupio, wyjaśniając, że Raiden.

- Nigdy nikomu ... Nie wiem, jak to zrobić - szepnął Raiden bezradnie.

- Mów do znajomych. Znajomi również mogą pomóc.

- Jak można to sobie wyobrazić? - Raiden wzruszył ramionami. - "Himuro, proszę mi pomóc ..." - Raiden zatrzymał się w zakłopotanie i spojrzał na Mefistofelesa. - Pomóż mi.

- Nie - powiedział Mefistofeles. Czuł absurdalność całej sytuacji. Anioł prosił o pomoc demona.

- O skrzydłach tylko wiesz - Raiden powiedział cicho. Wciąż patrzył na Mefistofelesa i dostrzegł w jego oczach naprawdę czekającego na pomoc. I nie mógł odmówić.

- Myślę ... - powiedział szybko i wyszedł. Za mało jeszcze Raiden wziął go jako słabość.

Mefistofeles nie spodziewał się, że Raiden chciał przyjść do niego w nocy, łamiąc mu samotność. Pokój był jasny, palenie lamp, Mefistofeles nie szedł spać, myśląc o tym, jak rozwiązać ten problem, jak go rozwiązać, bez straty dla Raidena.
Dlaczego on tak martwi się o niego?

Raiden dotknął jego ramienia, a Mefistofeles, zaskoczony, spojrzał na niego. Miał na sobie tylko arkusz, ale bez cienia wulgarności w jego oczach. Skóra jest jeszcze lekko wilgotna od wody - wydaje się, że Raiden niedawno wziął kąpiel. On tylko spojrzał na niego bez pożądania, bez korupcji, niewinnie i Mefistofeles nie był już powstrzymać, obejmując go za rękę z nim
i zsunął się na uda. Raiden zarumienił się, odwracając się, ale Mefistofeles delikatnie usiadł mu na kolanach, głaskał go. Ręce pogłaskały ramiona, klatkę piersiową, brzuch; Długie paznokcie szczotkowały, ale nie pozostawiało żadnych zarysowań. Raiden rozluźnił się, oddech nie był tak intensywny, a on położył dłonie na ramionach Mefistofelesa, osiedlając się komfortowo.

On stale wciśnięty na biodrach, zmuszając w dół, a Raiden poczuł podniecenie nawet przez tkaninę. Policzki spłukują ponownie. Nie wolno było utknąć na tym, palce owinięte wokół jego członka i Mefistofeles szepnął cicho, ale Raiden słyszał go wyraźnie:

- Jesteś, co najważniejsze, żeby nie stracić równowagi.

Co to było - nie jest jasne, Raiden skrzywił się na trwałych ruchach. Dotykanie długimi paznokciami w skórę, zdolność do działania, trochę Nieugięty Mefistofeles - wszystkie otoczone łaskotania miały dreszcz oczekiwania, a jednocześnie, że nie wie, jak ją leczyć, to był pierwszy raz.
05.09.2016 o godz. 09:00
Hikiraji
Mój własny świat
Skąd: Kamazene, Earthrealm
O mnie: Jestem Słodko-demoniczną dziewczyną która jest zwariowana w pozytywnym znaczeniu, mam wojowniczy charakter, ale bardzo jestem zakochana w swoim chłopaku, jestem Otaku-gamerem, słucham: Vocaloidów, Yousei Teikoku, Muse i Rammsteina, gram w: Mortal Kombat, Animamundi Dark Alchemist, Project Diva i Tokimeki Memorial, moje ulubione anime to: Sword Art Online, No Game No Life i Acchi Kocchi.
statystyki
sekcja użytkownika
Raiden - Mortal Kombat